- Informatyka, Słucham?
- Komputer się zepsuł... Proszę przyjść...
- A dokładniej... Czy się wcale nie uruchamia?
- No... Nie da się wpisać... No tego... hasła...
- Ale dokładniej co się dzieje?
- No nie reaguje... I jak chcę wpisać to piszczy...
- Jak piszczy?
- Jak naciskam klawisz to robi tak... pik... pik...
- Proszę spojrzeć na biurko...
- Tak...?
- Klawiatura...
- Widzę... O!... Kalkulator na niej leży... Hi... Hi... Przepraszam...
- Nic się nie stało...
- Dziękuję... Do widzenia...
- Do widzenia...
Czwartek, maj 13. 2010
MAGIA INFORMATYKA...
Dzisiaj dostałem telefon: "Komputer po włączeniu nic nie wyświetla tylko pika..."
Jak zwykle moja porada brzmiała
- Proszę wyłączyć komputer przyciskiem... Tak tym do włączania
Jak zwykle odpowiedź na po drugiej stronie drutu
- Nic się nie dzieje... Naciskam i nic...
- Proszę przytrzymać przycisk jakieś siedem sekund....
Minęło siedem sekund...
- I co? Wyłączył się?
- Tak...
- To teraz proszę odłączyć maszynę od sieci...
- Ale gdzie?
- Normalnie... Na listwie...
- Gdzie jest listwa?
- Nie wiem gdzie daliście sobie listwę... Proszę poszukać pod biurkiem...
- O jest... Wyłączyłem...
- OK... To teraz proszę listwę włączyć...
- ehm...
- Tak tym samym przyciskiem... - słyszę klik - Teraz proszę włączyć komputer...
- Tym przyciskiem?
- Tak tym co jest z przodu... Tym większym...
- Już...
Mija chwila więc pytam - I co? Włączył się?
- Tak...
- Całkiem?
- No nie bo jest czarny ekran... I pika... Ale słychać że chodzi...
Pomyślałem, że może coś wyskoczyło... Jakaś karta czy coś, a w najgorszym wypadku płyta główna... W sumie już czas bo to jeden z dwóch najstarszych kompów w naszej firmie... Na ponad dwieście pięćdziesiąt taki zabytek z Windowsem Millenium się jeszcze zachował... Fakt, że tam nic więcej nie trzeba ale tu już wchodzi Windows 7 a tam jeszcze w poprzednim stuleciu siedzą...
No nic musiałem się tam tak czy tak wybrać
- Za jakiś czas się u Was pojawię...
- Hmm... To ja sobie coś porobię za ten czas...
- Ok to na razie...
Oczywiście nie chciało mi się wcale tam iść bo po pierwsze daleko bo prawie osiemset metrów... Po drugie miałem sto razy ciekawsze zajęcie... Coś tam w php akurat gmerałem... A po trzecie sprzęt to nie moja działka... Ale cóż zrobić... Dzisiaj krojony skład... Musiałem się ruszyć...
Oczywiście odczekałem przepisowe piętnaście minut... Wiadomo jak się zbyt szybko pojawię to potem się ludzie przyzwyczajają i nie dają nic zrobić...
Ruszyłem w drogę... Po drodze jednak musiałem się zatrzymać w palarni bo jakoś mi się przypomniało, że długo nie paliłem... Podczas palenia znowu sobie pomyślałem, że przydałby się śrubokręt bo na miejscu bym rozkręcił maszynę i powciskał karty... To często pomaga...
Wróciłem więc po narzędzie pracy i... Nie będę opisywał podróży bo to czas całkiem stracony i nieciekawy... Schody... Schody... Droga... Schody... Korytarz... Schody.. I tak dalej...
Po wielu trudach dotarłem na miejsce...
- Dzień doby!
- Dzień dobry!
- To ten komputer - powiedziałem wskazując stare pudło na podłodze
- Tak..
- Ok... Zaraz zobaczymy...
Włączyłem maszynę... Poczekałem... A tu...
BIOS -> pik -> BOOTLOADER -> Uruchamianie systemu Windows Millenium -> Wpisz login i hasło...
- Hmmm... Wy to macie jakieś prądy - powiedział zainteresowany pracownik
- Fakt... Kompy zwykle się nas boją... Bo niejeden zawiódł i nie wrócił do swojego biura... No nic to na razie do widzenia...
- Dziękuję... Do widzenia...
- W sumie i tak nie ma za co...
Ehhh... Tyle drogi po nic...
Jak zwykle moja porada brzmiała
- Proszę wyłączyć komputer przyciskiem... Tak tym do włączania
Jak zwykle odpowiedź na po drugiej stronie drutu
- Nic się nie dzieje... Naciskam i nic...
- Proszę przytrzymać przycisk jakieś siedem sekund....
Minęło siedem sekund...
- I co? Wyłączył się?
- Tak...
- To teraz proszę odłączyć maszynę od sieci...
- Ale gdzie?
- Normalnie... Na listwie...
- Gdzie jest listwa?
- Nie wiem gdzie daliście sobie listwę... Proszę poszukać pod biurkiem...
- O jest... Wyłączyłem...
- OK... To teraz proszę listwę włączyć...
- ehm...
- Tak tym samym przyciskiem... - słyszę klik - Teraz proszę włączyć komputer...
- Tym przyciskiem?
- Tak tym co jest z przodu... Tym większym...
- Już...
Mija chwila więc pytam - I co? Włączył się?
- Tak...
- Całkiem?
- No nie bo jest czarny ekran... I pika... Ale słychać że chodzi...
Pomyślałem, że może coś wyskoczyło... Jakaś karta czy coś, a w najgorszym wypadku płyta główna... W sumie już czas bo to jeden z dwóch najstarszych kompów w naszej firmie... Na ponad dwieście pięćdziesiąt taki zabytek z Windowsem Millenium się jeszcze zachował... Fakt, że tam nic więcej nie trzeba ale tu już wchodzi Windows 7 a tam jeszcze w poprzednim stuleciu siedzą...
No nic musiałem się tam tak czy tak wybrać
- Za jakiś czas się u Was pojawię...
- Hmm... To ja sobie coś porobię za ten czas...
- Ok to na razie...
Oczywiście nie chciało mi się wcale tam iść bo po pierwsze daleko bo prawie osiemset metrów... Po drugie miałem sto razy ciekawsze zajęcie... Coś tam w php akurat gmerałem... A po trzecie sprzęt to nie moja działka... Ale cóż zrobić... Dzisiaj krojony skład... Musiałem się ruszyć...
Oczywiście odczekałem przepisowe piętnaście minut... Wiadomo jak się zbyt szybko pojawię to potem się ludzie przyzwyczajają i nie dają nic zrobić...
Ruszyłem w drogę... Po drodze jednak musiałem się zatrzymać w palarni bo jakoś mi się przypomniało, że długo nie paliłem... Podczas palenia znowu sobie pomyślałem, że przydałby się śrubokręt bo na miejscu bym rozkręcił maszynę i powciskał karty... To często pomaga...
Wróciłem więc po narzędzie pracy i... Nie będę opisywał podróży bo to czas całkiem stracony i nieciekawy... Schody... Schody... Droga... Schody... Korytarz... Schody.. I tak dalej...
Po wielu trudach dotarłem na miejsce...
- Dzień doby!
- Dzień dobry!
- To ten komputer - powiedziałem wskazując stare pudło na podłodze
- Tak..
- Ok... Zaraz zobaczymy...
Włączyłem maszynę... Poczekałem... A tu...
BIOS -> pik -> BOOTLOADER -> Uruchamianie systemu Windows Millenium -> Wpisz login i hasło...
- Hmmm... Wy to macie jakieś prądy - powiedział zainteresowany pracownik
- Fakt... Kompy zwykle się nas boją... Bo niejeden zawiódł i nie wrócił do swojego biura... No nic to na razie do widzenia...
- Dziękuję... Do widzenia...
- W sumie i tak nie ma za co...
Ehhh... Tyle drogi po nic...
(Strona 1 z 1, łącznie 2 wpisów)

