Heh... Po ostatniej dostawie sprzętu namnożyło nam się zbędnych pudełek... Ktoś wreszcie wpadł na genialny pomysł, że trzeba by je wreszcie wynieść, a żeby trochę odciążyć nasze panie - konserwatorki powierzchni płaskich postanowiliśmy wynieść wspomniane pudełka... Jak wiadomo trzeba zawsze sobie utrudniać zadania proste... Wpadłem na pomysł stworzenia wieży z pudełek od płyt głównych... Moi współpracownicy od razu podchwycili pomysł i stworzyliśmy trzy imponujące konstrukcje taśmowo-klejąco-kartonowe... Ja byłem dumny ze swojej bop była najwyższa... Ruszyliśmy w drogę z drugiego piętra na parter... Na początku niosłem swoje dzieło na ramieniu ale po paru krokach zacząłem słyszeć niepokojące zgrzyty odklejającej się taśmy klejącej... Musiałem swoją wieżę nieść pionowo co jak można się domyślić przy jej wysokości było trudne do realizacji... Ale dobry informatyk sobie zawsze poradzi...
Od budynku do pojemnika na śmieci mamy jakieś sto metrów i przy końcu musiałem przyspieszyć bo to co nieuniknione zaczęło się ziszczać... Zgrzyt... Zgrzyt... Pod samym śmietnikiem cała konstrukcja legła w gruzach!
I dobrze bo by się nie zmieściła w pojemniku...
Uf praca w dziale informatyki to same wyzwania....
Piątek, kwiecień 22. 2011
Radosna twórczość informatyków
Poniedziałek, grudzień 20. 2010
Eh... Inwentaryzacja...
Ktoś mnie zainspirował... I dziękuję za to!
Koniec roku w dziale informatyki to zwykle trudny czas. tym bardziej, że Zarządowi najczęściej się wtedy przypomina, że zostało jeszcze trochę kasy do wydania... No i stało się na ostatnią chwile spadło jak grom z jasnego nieba WDROŻENIE! Wdrożenie nowej wersji systemu. Jak zwykle przy tej okazji okazało się, że nowa wersja nie działa tak niezawodnie jak to zapewniał nas dostawca... W ciągu pierwszego dnia po wdrożeniu udało nam się wysłać na ich system zgłoszeniowy 17 (słownie: siedemnaście) zgłoszeń usterek i niedociągnięć... A miało być tak pięknie... Teraz średnio dziennie coś dziwnego się dzieje w systemie... Ale jest przecież taki piękny... Takie wspaniałe ikonki no ful wypas... Nie ma to jak .NET...
A ja strategicznie aby się odizolować od spraw wdrożeniowych usunąłem się w cień... Postanowiłem w tym czasie przenieść naszą bazę sprzętu komputerowego do nowego systemu... GLPI
przy jednoczesnej pomocy OCS Inventory... Niesamowite jest to, że za darmo można mieć coś lepszego niż poprzedni nasz system, który był komercyjny, ograniczony ilością licencji i ograniczony funkcjonalnością... A używając GLPI dostaliśmy coś więcej niż narzędzie do inwentaryzacji bo jeszcze fajne narzędzie do zgłaszania usterek i...
I nie pomyślałem, że moje nieróbstwo zmieni się w mękę... Przenoszenie... prawie ręczne naszego sprzętu ze starego to porywanie się z motyką na Słońce. tym bardziej, że postanowiłem dokładnie zinwentaryzować przy okazji sprzęt... Łącząc go z fakturami... umowami... zgłoszeniami... naprawami... i takimi tam...
Mam nadzieję, że do końca roku dam radę bo od stycznia już wszystko będzie tam się obracało...
Koniec roku w dziale informatyki to zwykle trudny czas. tym bardziej, że Zarządowi najczęściej się wtedy przypomina, że zostało jeszcze trochę kasy do wydania... No i stało się na ostatnią chwile spadło jak grom z jasnego nieba WDROŻENIE! Wdrożenie nowej wersji systemu. Jak zwykle przy tej okazji okazało się, że nowa wersja nie działa tak niezawodnie jak to zapewniał nas dostawca... W ciągu pierwszego dnia po wdrożeniu udało nam się wysłać na ich system zgłoszeniowy 17 (słownie: siedemnaście) zgłoszeń usterek i niedociągnięć... A miało być tak pięknie... Teraz średnio dziennie coś dziwnego się dzieje w systemie... Ale jest przecież taki piękny... Takie wspaniałe ikonki no ful wypas... Nie ma to jak .NET...
A ja strategicznie aby się odizolować od spraw wdrożeniowych usunąłem się w cień... Postanowiłem w tym czasie przenieść naszą bazę sprzętu komputerowego do nowego systemu... GLPI
przy jednoczesnej pomocy OCS Inventory... Niesamowite jest to, że za darmo można mieć coś lepszego niż poprzedni nasz system, który był komercyjny, ograniczony ilością licencji i ograniczony funkcjonalnością... A używając GLPI dostaliśmy coś więcej niż narzędzie do inwentaryzacji bo jeszcze fajne narzędzie do zgłaszania usterek i...
I nie pomyślałem, że moje nieróbstwo zmieni się w mękę... Przenoszenie... prawie ręczne naszego sprzętu ze starego to porywanie się z motyką na Słońce. tym bardziej, że postanowiłem dokładnie zinwentaryzować przy okazji sprzęt... Łącząc go z fakturami... umowami... zgłoszeniami... naprawami... i takimi tam...
Mam nadzieję, że do końca roku dam radę bo od stycznia już wszystko będzie tam się obracało...
Czwartek, sierpień 19. 2010
WEBMASTERZY TEŻ LUDZIE
Jakiś czas temu zgłosiłem do firmy webmasterskiej parę problemów ze stroną. Trochę w panelu CMS brakowało konsekwencji w kodowaniu znaków... Trochę się buntował formularz kontaktu... No i jeszcze nie miał ochoty współpracować system subskrypcji...
Oczywiście zanim zgłosiłem problemy całą stronę przemaglowałem na wszelkie sposoby... Testów było co niemiara... No i udało się ustalić przyczyny problemów...
Kodowanie - no to rzecz bezdyskusyjna wiadomo gdzie kto i co ma zrobić ale z wysyłaniem maili ze strony... Czarna magia...
Najpierw część przechodzi... Po jakimś czasie na konto administratora strony (czyli moje) przychodzą "Undelivered Mail Returned to Sender" hmmm... zastanawiająca sprawa... Ciekawostką było to, że serwer SMTP który to przysyłał nie był w naszej domenie tylko z firmy czy instytucji oddalonej od nas o jakieś trzysta kilometrów... Podejrzane? No nie do końca...
Okazało się, że webmasterzy przekopiowali kod obsługujący maile ze strony z poprzedniego projektu (szczerze mówiąc udanego) i zapomnieli zmienić serwer SMTP i takie tam...
Po całej dniówce ustalania wreszcie doszliśmy do ładu i podałem naszą domenę, konto etc, z którego ma to być wysyłane...
Efekt jest porażający teraz strona wcale nie ma ochoty nic wysyłać ale przynajmniej informuje o tym gościa, który próbuje się zasubskrybować czy z nami skontaktować...
No nic zobaczymy co jutro z tego wniknie...
Oczywiście zanim zgłosiłem problemy całą stronę przemaglowałem na wszelkie sposoby... Testów było co niemiara... No i udało się ustalić przyczyny problemów...
Kodowanie - no to rzecz bezdyskusyjna wiadomo gdzie kto i co ma zrobić ale z wysyłaniem maili ze strony... Czarna magia...
Najpierw część przechodzi... Po jakimś czasie na konto administratora strony (czyli moje) przychodzą "Undelivered Mail Returned to Sender" hmmm... zastanawiająca sprawa... Ciekawostką było to, że serwer SMTP który to przysyłał nie był w naszej domenie tylko z firmy czy instytucji oddalonej od nas o jakieś trzysta kilometrów... Podejrzane? No nie do końca...
Okazało się, że webmasterzy przekopiowali kod obsługujący maile ze strony z poprzedniego projektu (szczerze mówiąc udanego) i zapomnieli zmienić serwer SMTP i takie tam...
Po całej dniówce ustalania wreszcie doszliśmy do ładu i podałem naszą domenę, konto etc, z którego ma to być wysyłane...
Efekt jest porażający teraz strona wcale nie ma ochoty nic wysyłać ale przynajmniej informuje o tym gościa, który próbuje się zasubskrybować czy z nami skontaktować...
No nic zobaczymy co jutro z tego wniknie...
Poniedziałek, sierpień 2. 2010
Preinstalowany system...
Niedziela, sierpień 1. 2010
Hdd Crash
Ostatnio przyszedł do nas człowiek z gorącą prośbą by mu uratować dane z laptopa... Podobno tylko spadł... No faktycznie spadł. Był cały potrzaskany. No nic... Zabraliśmy się za robotę porozkręcaliśmy... Dysk coś przy wyciąganiu dziwnie grzechotał... Cóż jak ktoś lubi puzzle to niech się bawi... My tych danych nie odzyskaliśmy...
Piątek, maj 28. 2010
KLAWIATURA
- Informatyka, Słucham?
- Komputer się zepsuł... Proszę przyjść...
- A dokładniej... Czy się wcale nie uruchamia?
- No... Nie da się wpisać... No tego... hasła...
- Ale dokładniej co się dzieje?
- No nie reaguje... I jak chcę wpisać to piszczy...
- Jak piszczy?
- Jak naciskam klawisz to robi tak... pik... pik...
- Proszę spojrzeć na biurko...
- Tak...?
- Klawiatura...
- Widzę... O!... Kalkulator na niej leży... Hi... Hi... Przepraszam...
- Nic się nie stało...
- Dziękuję... Do widzenia...
- Do widzenia...
- Komputer się zepsuł... Proszę przyjść...
- A dokładniej... Czy się wcale nie uruchamia?
- No... Nie da się wpisać... No tego... hasła...
- Ale dokładniej co się dzieje?
- No nie reaguje... I jak chcę wpisać to piszczy...
- Jak piszczy?
- Jak naciskam klawisz to robi tak... pik... pik...
- Proszę spojrzeć na biurko...
- Tak...?
- Klawiatura...
- Widzę... O!... Kalkulator na niej leży... Hi... Hi... Przepraszam...
- Nic się nie stało...
- Dziękuję... Do widzenia...
- Do widzenia...
Piątek, maj 14. 2010
GIS - ODŚWIERZANIE PAMIĘCI
Oj jak źle jest kiedy nie pamięta się jak coś należy instalować... Nowy system GIS i owszem pamiętałem... Przeglądarka do nowych map to żaden problem ale kiedy usłyszałem od pani, że chciała by mieć zainstalowany stary system, a dokładniej tylko podgląd na stare mapy to się na mnie włos zjeżył... Jak to się instalowało? Czy i którą bazę podpiąć? Gdzie dane leżą? A sam program?
Po chwili jednak zakiełkowało ziarnko przypomnienia... Przecież to takie proste... Cały system map swego czasu został wyeksportowany do plików TAB z systemu MapInfo... Więc żadnej bazy tylko zainstalować trzeba było MapInfo Proviewer... Zaszalałem wersję 10 ściągnąłem... A co bo można jak się ma pełne wersje to można ProViewera używać.
Zostało tylko zamapować udział na sieci z polami pracy i... Wszystko hula jak marzenie... Uff...
Teraz trzeba kawkę wypić bo mój umysł się strasznie zmachał....
Po chwili jednak zakiełkowało ziarnko przypomnienia... Przecież to takie proste... Cały system map swego czasu został wyeksportowany do plików TAB z systemu MapInfo... Więc żadnej bazy tylko zainstalować trzeba było MapInfo Proviewer... Zaszalałem wersję 10 ściągnąłem... A co bo można jak się ma pełne wersje to można ProViewera używać.
Zostało tylko zamapować udział na sieci z polami pracy i... Wszystko hula jak marzenie... Uff...
Teraz trzeba kawkę wypić bo mój umysł się strasznie zmachał....
Czwartek, maj 13. 2010
MAGIA INFORMATYKA...
Dzisiaj dostałem telefon: "Komputer po włączeniu nic nie wyświetla tylko pika..."
Jak zwykle moja porada brzmiała
- Proszę wyłączyć komputer przyciskiem... Tak tym do włączania
Jak zwykle odpowiedź na po drugiej stronie drutu
- Nic się nie dzieje... Naciskam i nic...
- Proszę przytrzymać przycisk jakieś siedem sekund....
Minęło siedem sekund...
- I co? Wyłączył się?
- Tak...
- To teraz proszę odłączyć maszynę od sieci...
- Ale gdzie?
- Normalnie... Na listwie...
- Gdzie jest listwa?
- Nie wiem gdzie daliście sobie listwę... Proszę poszukać pod biurkiem...
- O jest... Wyłączyłem...
- OK... To teraz proszę listwę włączyć...
- ehm...
- Tak tym samym przyciskiem... - słyszę klik - Teraz proszę włączyć komputer...
- Tym przyciskiem?
- Tak tym co jest z przodu... Tym większym...
- Już...
Mija chwila więc pytam - I co? Włączył się?
- Tak...
- Całkiem?
- No nie bo jest czarny ekran... I pika... Ale słychać że chodzi...
Pomyślałem, że może coś wyskoczyło... Jakaś karta czy coś, a w najgorszym wypadku płyta główna... W sumie już czas bo to jeden z dwóch najstarszych kompów w naszej firmie... Na ponad dwieście pięćdziesiąt taki zabytek z Windowsem Millenium się jeszcze zachował... Fakt, że tam nic więcej nie trzeba ale tu już wchodzi Windows 7 a tam jeszcze w poprzednim stuleciu siedzą...
No nic musiałem się tam tak czy tak wybrać
- Za jakiś czas się u Was pojawię...
- Hmm... To ja sobie coś porobię za ten czas...
- Ok to na razie...
Oczywiście nie chciało mi się wcale tam iść bo po pierwsze daleko bo prawie osiemset metrów... Po drugie miałem sto razy ciekawsze zajęcie... Coś tam w php akurat gmerałem... A po trzecie sprzęt to nie moja działka... Ale cóż zrobić... Dzisiaj krojony skład... Musiałem się ruszyć...
Oczywiście odczekałem przepisowe piętnaście minut... Wiadomo jak się zbyt szybko pojawię to potem się ludzie przyzwyczajają i nie dają nic zrobić...
Ruszyłem w drogę... Po drodze jednak musiałem się zatrzymać w palarni bo jakoś mi się przypomniało, że długo nie paliłem... Podczas palenia znowu sobie pomyślałem, że przydałby się śrubokręt bo na miejscu bym rozkręcił maszynę i powciskał karty... To często pomaga...
Wróciłem więc po narzędzie pracy i... Nie będę opisywał podróży bo to czas całkiem stracony i nieciekawy... Schody... Schody... Droga... Schody... Korytarz... Schody.. I tak dalej...
Po wielu trudach dotarłem na miejsce...
- Dzień doby!
- Dzień dobry!
- To ten komputer - powiedziałem wskazując stare pudło na podłodze
- Tak..
- Ok... Zaraz zobaczymy...
Włączyłem maszynę... Poczekałem... A tu...
BIOS -> pik -> BOOTLOADER -> Uruchamianie systemu Windows Millenium -> Wpisz login i hasło...
- Hmmm... Wy to macie jakieś prądy - powiedział zainteresowany pracownik
- Fakt... Kompy zwykle się nas boją... Bo niejeden zawiódł i nie wrócił do swojego biura... No nic to na razie do widzenia...
- Dziękuję... Do widzenia...
- W sumie i tak nie ma za co...
Ehhh... Tyle drogi po nic...
Jak zwykle moja porada brzmiała
- Proszę wyłączyć komputer przyciskiem... Tak tym do włączania
Jak zwykle odpowiedź na po drugiej stronie drutu
- Nic się nie dzieje... Naciskam i nic...
- Proszę przytrzymać przycisk jakieś siedem sekund....
Minęło siedem sekund...
- I co? Wyłączył się?
- Tak...
- To teraz proszę odłączyć maszynę od sieci...
- Ale gdzie?
- Normalnie... Na listwie...
- Gdzie jest listwa?
- Nie wiem gdzie daliście sobie listwę... Proszę poszukać pod biurkiem...
- O jest... Wyłączyłem...
- OK... To teraz proszę listwę włączyć...
- ehm...
- Tak tym samym przyciskiem... - słyszę klik - Teraz proszę włączyć komputer...
- Tym przyciskiem?
- Tak tym co jest z przodu... Tym większym...
- Już...
Mija chwila więc pytam - I co? Włączył się?
- Tak...
- Całkiem?
- No nie bo jest czarny ekran... I pika... Ale słychać że chodzi...
Pomyślałem, że może coś wyskoczyło... Jakaś karta czy coś, a w najgorszym wypadku płyta główna... W sumie już czas bo to jeden z dwóch najstarszych kompów w naszej firmie... Na ponad dwieście pięćdziesiąt taki zabytek z Windowsem Millenium się jeszcze zachował... Fakt, że tam nic więcej nie trzeba ale tu już wchodzi Windows 7 a tam jeszcze w poprzednim stuleciu siedzą...
No nic musiałem się tam tak czy tak wybrać
- Za jakiś czas się u Was pojawię...
- Hmm... To ja sobie coś porobię za ten czas...
- Ok to na razie...
Oczywiście nie chciało mi się wcale tam iść bo po pierwsze daleko bo prawie osiemset metrów... Po drugie miałem sto razy ciekawsze zajęcie... Coś tam w php akurat gmerałem... A po trzecie sprzęt to nie moja działka... Ale cóż zrobić... Dzisiaj krojony skład... Musiałem się ruszyć...
Oczywiście odczekałem przepisowe piętnaście minut... Wiadomo jak się zbyt szybko pojawię to potem się ludzie przyzwyczajają i nie dają nic zrobić...
Ruszyłem w drogę... Po drodze jednak musiałem się zatrzymać w palarni bo jakoś mi się przypomniało, że długo nie paliłem... Podczas palenia znowu sobie pomyślałem, że przydałby się śrubokręt bo na miejscu bym rozkręcił maszynę i powciskał karty... To często pomaga...
Wróciłem więc po narzędzie pracy i... Nie będę opisywał podróży bo to czas całkiem stracony i nieciekawy... Schody... Schody... Droga... Schody... Korytarz... Schody.. I tak dalej...
Po wielu trudach dotarłem na miejsce...
- Dzień doby!
- Dzień dobry!
- To ten komputer - powiedziałem wskazując stare pudło na podłodze
- Tak..
- Ok... Zaraz zobaczymy...
Włączyłem maszynę... Poczekałem... A tu...
BIOS -> pik -> BOOTLOADER -> Uruchamianie systemu Windows Millenium -> Wpisz login i hasło...
- Hmmm... Wy to macie jakieś prądy - powiedział zainteresowany pracownik
- Fakt... Kompy zwykle się nas boją... Bo niejeden zawiódł i nie wrócił do swojego biura... No nic to na razie do widzenia...
- Dziękuję... Do widzenia...
- W sumie i tak nie ma za co...
Ehhh... Tyle drogi po nic...
Sobota, maj 1. 2010
TROCHĘ W PHP...
Ostatnie moje zadanie w pracy to stworzenie systemu prezentującego odbicia kartą Rejestracji Czasu Pracy w skrócie nazywanego RCP. Wymagania systemu są takie by kierownik lub osoba przez niego wyznaczona po zalogowaniu się mogła przejrzeć zestawienie zarejestrowanych odbić kartą pracowników z działu. Na początku miało to dotyczyć tylko bieżącego miesiąca ale po namyśle stwierdziłem, że dobrze też by było mieć podgląd na miesiąc poprzedni... Na wstępie po zalogowaniu wyświetla się lista pracowników działu gdzie oprócz nazwisk są prezentowane ostatnie rejestracje. Dokładnie pięć ostatnich. Ze wskazaniem trybu wejścia czy wyjścia z pracy. Chodzi o tryby normalny, służbowy oraz osobisty... Wyróżnienie polega na zastosowaniu kolorów odpowiednio: czarny dla rejestracji normalnej, czerwony dla wyjść osobistych i zielony dla służbowych... Z listy przy każdym pracowniku można przejść do szczegółów gdzie jest zestawienie z obu miesięcy to jest bieżącego i poprzedniego... Myślę, że zadanie wykonałem w stu procentach i nikt nie będzie miał żadnych zastrzeżeń...
Przy okazji tego zadania przeniosłem też mały systemik, który wpierał pracę działu windykacji, w którym były prezentowane szczegóły dotyczące odrzuconych poleceń zapłaty... Czyli taka jakby prosta lista wyświetlająca dane kontrahenta i przyczynę odrzucenia na przykład: brak środków na koncie czy nieaktualne upoważnienie...
Do mojego ostatniego zadania miałem zamiar użyć clasy smarty ale jakoś sie w nich zamotałem i wreszcie wszystko od zera napisałem w php... Przynajmniej wiem dokładnie gdzie co siedzi i nie jetem narażony na nieoczekiwane niespodzianki....
Przy okazji tego zadania przeniosłem też mały systemik, który wpierał pracę działu windykacji, w którym były prezentowane szczegóły dotyczące odrzuconych poleceń zapłaty... Czyli taka jakby prosta lista wyświetlająca dane kontrahenta i przyczynę odrzucenia na przykład: brak środków na koncie czy nieaktualne upoważnienie...
Do mojego ostatniego zadania miałem zamiar użyć clasy smarty ale jakoś sie w nich zamotałem i wreszcie wszystko od zera napisałem w php... Przynajmniej wiem dokładnie gdzie co siedzi i nie jetem narażony na nieoczekiwane niespodzianki....
Wtorek, kwiecień 20. 2010
TAKI NOWY POCZĄTEK
Niestety muszę od nowa zacząć prowadzić ów dziennik bo jak na "dobrego" informatyka przystało przy przenoszeniu serwera wszystkie strony zostały przeniesione... tylko... Jakoś zgubiłem swoja bazę danych Tak więc muszę wszystko od nowa zaczynać... Ale jak to się mówi: "Szewc bez butów chodzi..."
(Strona 1 z 1, łącznie 10 wpisów)

